poniedziałek, 18 lutego 2019

Wnioski po konferencji wydawnictwa Pearson


Nie ma chyba nauczyciela języka angielskiego, który nie wziął udziału w ani jednej konferencji organizowanej przez wydawcę podręcznika, z którego korzysta na co dzień, bądź konkurencyjnego. Nie ma konferencji, na której nie chwali się rozwiązań proponowanych przez podręcznik nam znany, bądź nowy, do którego powinniśmy przekonać naszych uczniów. I niby tym razem było podobnie, a jednak zupełnie inaczej...

Po pierwsze konferencja odbywała się w sali kinowej! Po drugie wniosła mnóstwo wiadomości związanych z działaniem mózgu nastolatka, przedstawionych przez neurobiologa i neurodydaktyka,  dr Marka Kaczmarzyka w formie krótkich filmów. Po trzecie zaprezentowała dwie nowe pozycje wydawnicze dla uczniów szkół średnich, wykorzystujące najnowszą wiedzę dotyczącą funkcjonowania mózgu nastoletniego człowieka.

Co lubi mózg nastolatka?

To pierwsze pytanie, z którym zmierzył się dr Kaczmarzyk. Chodzi o to, by informacje przekazywane uczniom miały cechy ułatwiające ich zapamiętywanie. Powinna charakteryzować je:

- NOWOŚĆ - to, co nowe przyciąga (myślę, że nie tylko nastolatka), a jednocześnie kojarzy się z przyjemnością,

- ZASKOCZENIE - dobrze zapamiętamy kawał z zaskakującą puentą, a regułkę już niekoniecznie,

- OPOWIEŚĆ - nie lubimy izolowanych, oderwanych od siebie wzorów, regułek, faktów. Kontekst jest ważny dla mózgu, a opowieści nas uwodzą i pozwalają lepiej zapamiętać nowe elementy,

- CZŁOWIEK - jako, że jesteśmy gatunkiem społecznym, chętniej wybieramy i zapamiętujemy informacje dotyczące innych ludzi.

Te cztery cechy można znaleźć w każdej PLOTCE, ale raczej trudno w formie plotki przekazać wiedzę dotyczącą np. czasów gramatycznych. Niemniej jednak powyższe elementy można wpleść przygotowując wprowadzenie do lekcji - zaskakujące pytanie (Do underwater forests exist?), kalambur, rozgrzewkę (If I had to describe myself in 6 words, I would say...) lub konstrukcję (I'm so... (adj.), I ... (verb, noun).

Jak pamięta mózg nastolatka?

Nastolatki zapominają większość z tego, co wydarza się wokół nich. Źle uczą się i zapamiętują w stresowych sytuacjach. Młodociane mózgi nie radzą sobie, gdy napływa do nich zbyt wiele informacji i bodźców. Brzmi, jakbyśmy my-nauczyciele, byli na straconej pozycji. W dodatku, prowadząc lekcję, koncentrujemy się na pojedynczym uczniu...

A okazuje się, że pamięć działa lepiej, gdy nasi uczniowie pracują w grupach, ponieważ uzupełniają swoje kompetencje i wymieniają się swoimi doświadczeniami. Wspólnie pracując posiadają 90% potrzebnych informacji. Pamięć robocza, to ta "tu i teraz" - umożliwia zapamiętanie 5-9 jednostek informacji w danej chwili. Jeśli my nauczyciele zakłócamy pracę uczniów nad jakimś ćwiczeniem, rzucając mimochodem, informacje o np. zmianie planu dnia następnego, możemy mieć pewność, że tylko połowa uczniów tę informację przyswoi (kosztem zadania), druga połowa nawet jej nie zarejestruje, ponieważ jest skupiona na zadaniu... Mózg nastolatka z takim natłokiem sobie nie poradzi, a jeszcze gorzej zapamiętują uczniowie, którzy lubią swoich nauczycieli (sic!).

Wniosek dla nas płynie jeden - ponieważ pamięć operacyjna jest ulotna, powinniśmy jako nauczyciele dobrze gospodarować czasem podczas lekcji i podawać informacje odpowiednimi dawkami. A przede wszystkim przeprowadzić wywiad, aby wprowadzać NOWY materiał odwołując się do tego, co już uczniowie wiedzą. Młodym umysłom przydadzą się też powtórki i ćwiczenia systematyzujące dotychczas zaprezentowany materiał.

Jako przykład podano ćwiczenie polegające na przyporządkowaniu wyrazów związanych z domem / mieszkaniem do różnych kategorii, sformułowanych tak, by pozwolić uczniom na odwołanie się do ich osobistych doświadczeń.

Wypisz: - najczęściej używane pomieszczenia,
              - elementy konstrukcji domu,
              - przedmioty niezbędne do funkcjonowania w domu,
              - przedmioty, które najczęściej znikają.

Powyższe zadanie można wykonać na początku lekcji, jako rozgrzewkę lub też na końcu, jako powtórzenie przedstawionego podczas lekcji materiału.

Innym pomysłem jest zabawa w dokończenie zdań, np. I live in ... (type of a house). My house is made of ...

Reasumując, stosujemy zasadę 3 P: PORCJOWANIE, PERSONALIZACJA, PRZETWARZANIE.


Czego potrzebuje mózg nastolatka?

Pomiędzy 12 a 17 rokiem życia następuje silna reorganizacja kory mózgowej i co za tym idzie selekcja połączeń. Dojrzewanie wpisane jest w rozwój i rzeczywistość społeczną, jedyne co możemy zrobić, to poprawić relacje z uczniami, by lepiej ich zrozumieć.

Więcej o tym, podczas wystąpienia dr Marka Kaczmarzyka na Ogólnopolskiej Konferencji Naukowej - Nauczyciel przyjazny mózgowi.

I jeśli mamy być otwarci na potrzeby uczniów, ponieważ EDUKACJA = RELACJA, to trzeba ich czasem dopuścić do głosu i skrzętnie notować informacje, którymi zechcą się z nami podzielić. Można pozwolić zaproponować tytuł debaty lub wypracowania. Można się pokusić o zrobienie memów, które ich rozbawią, bądź zapisanie adresów stron internetowych zgodnych z ich zainteresowaniami - najprzyjemniej uczyć się angielskiego, kiedy dotyczy on najciekawszych dla nas tematów.

czwartek, 14 lutego 2019

Walentynkowo - naukowo

I krótko. Bardzo. Ostatnio ciężko zabrać się za pisanie, choć głowa pęka od pomysłów i niestety ze zmęczenia. Małej wyszły trzy czwórki, dwie trójki są w kolejce, a dziąsła mega czerwone i spuchnięte. To by tłumaczyło bezsenne noce. 

Poza tym, mi też się od losu dostało - angina ropna, więc i antybiotyk i sił brak, choć jest już lepiej. Głowa pełna pomysłów na wpisy, ale jeszcze trochę czasu mi potrzeba, by przelać myśli na bloga.

Ale ja nie o tym. 

Jakiś czas temu nabyłam genialny zestaw do nauki i zabawy z dzieckiem ze strony brillkids.com. Jak to ja, nie lubię się rozdrabniać, więc poszłam na całość i kupiłam cały pakiet - LittleReader + Little Math + Little Musician. Jesteśmy w fazie testów i na pewno za jakiś czas pojawią się recenzje poszczególnych programów. 

Niemniej jednak, warto kilka słów o każdym z nich napisać. LittleReader stworzony jest zgodnie z ideą czytania globalnego, ale żeby nie było nudno wykorzystuje różne techniki prezentowania i utrwalania słownictwa w języku angielskim - prezentacje wyrazów z obrazkami i bez, samych obrazków oraz poprzez aktywizację w postaci pytań i filmików.

LittleMath wykorzystuje pojęcie matematyki intuicyjnej poprzez angażowanie prawej półkuli mózgu - zabawa na całego kilka minut dziennie! 

LittleMusician wprowadza w świat dźwięków, instrumentów muzycznych, kompozytorów muzyki klasycznej i ich dzieł.

A dzisiaj na stronie sypnęło ofertą walentynkową -10% do wszystkich zakupowanych programów i pomocy naukowych (oprócz value bundles). Oprócz tego z kodem BKAFF194102 dostajecie dodatkowe -10%. 

My nabywamy pakiet do francuskiego i dostęp na smartfon, żeby uczyć się czytania globalnego w językach obcych podczas podróży.

Polecam wszystkim. W razie pytań - proszę pisać, postaram się odpowiedzieć jak najszybciej. 

Dobrej nocy! Znikam do malucha.

czwartek, 7 lutego 2019

Mój sposób na książeczki do czytania globalnego po angielsku.


Jakiś czas temu czytałam na grupie post o tym, jak kupić książeczki do czytania globalnego po angielsku za niewielkie pieniądze. Mój niezawodny sposób to... szmateksy!

Mam jeden, który odwiedzam mniej więcej raz na tydzień przed zajęciami z francuskiego (ja się uczę), ponieważ jest w tym samym budynku co szkoła językowa. Wchodzę i od razu biegnę do półki z książkami. Czasem jest mnóstwo, czasem tylko jedna, czasami nie ma nic sensownego.


Ale chciałam pochwalić się zakupami sprzed dwóch tygodni - na cztery książeczki wydałam... 7,50.
 




Najlepszy zakup, to ta pierwsza z prawej "The Green Queen". Ma na tyle dużą i wyraźną czcionkę, że jedyną rzeczą, która jest konieczna do przystosowania jej do czytania globalnego - to doklejenie klapki. Cena - 1,80 zł.




Kolejna "Bud's Pirate Adventure" jest prawie idealna. Niech nie zmyli Was metka z ceną 9 zł - zakupiłam ją z 70% rabatem, czyli za 2,70.



Tekst jest przed obrazkiem, na pewno dokleję klapkę. Nie wiem tylko, czy czcionka nie jest za mała. Chyba, że będzie to książka na później - wtedy być może będzie wystarczająca. Z drugiej strony, z powodu kolorowego tła, nie jest zbyt zauważalna. Do przemyślenia - ale nawet drukując tekst jeszcze raz, całkowity jej koszt nie przekroczy 3 zł.




Kolejne dwie z mega popularnej serii. "Little Miss Shy..." zdecydowanie dla starszego dziecka. Wymaga jedynie doklejenia klapki. Koszt - 1,80.
.



I ostatnia - "Mr. Tickle and his tickling record" jest świetna i nie mogłam się oprzeć. Czcionka jest w porządku, niestety rozplanowanie tekstu i obrazków uniemożliwia jej szybkie przystosowanie. Ale postanowiłam nieco zainwestować -
skserowałam co drugą stronę, powycinam i ułożę od początku całość. Zakupiłam za 1,20. ze wszystkimi przeróbkami i tak zmieszczę się w 10 zł. A na amazonie widnieje cena 40$. Obiecuję zamieścić filmik po przeróbkach.
   


Buszując po półkach, znajduję przy okazji książeczki po francusku. Za jakiś czas i ten język, mam nadzieję, zagości na dobre w naszym codziennym życiu. Na razie ja zdobywam wiedzę i książki - chociaż te francuskie nie za bardzo się nadają. Ale mogą być inspiracją do tworzenia własnych. A Wy jakie macie sposoby na tanie zakupy do biblioteczek Waszych maluchów?

 









 

Wnioski po konferencji wydawnictwa Pearson

Nie ma chyba nauczyciela języka angielskiego, który nie wziął udziału w ani jednej konferencji organizowanej przez wydawcę podręcznika, z k...